|
Plan wyprawy
Wyprawa do Eremu Monte Corona we Włoszech - przez ponad 300 lat głównej siedziby nowej kongregacji kamedulskiej, która wzięła nazwę właśnie od tego miejsca "Monte Corona" - stanowi niezwykłe przeżycie, choć gospodarzami klasztoru nie są już kameduli.
Zgodnie z regułą, klasztory kamedulskie zakładane były z dala od miast, na zboczach gór, dotarcie na miejsce stanowi zatem okazję do podziwiania przepięknych widoków i krajobrazów Umbrii i radości z bujnego lasu.
Niestety, jest to główna atrakcja całej wyprawy. Na miejscu zastajemy bowiem zamknięty kościół - ze względu na zły stan techniczny (obecnie gospodarujący zakonnicy modlą się w nowej kaplicy), nie można również zobaczyć domków kamedulskich, jedynie dostępny jest dziedziniec i foresteria z wystawą zdjęć, ale pokazującą życie obecnych zakonników. Oprócz kilku kamiennych herbów kamedulskich nic nie wskazuje na to, że kiedyś był to główny erem kongregacji. Ale i tak dla miłośników kamedułów wyprawa śladami Wolskiego i innych znanych postaci stanowi ważne doświadczenie, dla którego warto podjąć się całej wyprawy.
Można wybrać się na Monte Corona na jednodniową wycieczkę choćby przy okazji pobytu w Asyżu. Najłatwiej wówczas pojechać pociągiem do Umbertide.
Cała podróż trwa około 1 godziny.
Koszt biletu około 15 Euro.
Po zakupie biletu w kasie, konieczne jest jego skasowanie w kasownikach znajdujących się na peronach. Inaczej, pomimo posiadanego biletu, grozi mandat w wysokości 25 Euro od osoby.
Po dotarciu do Umbertide jedynym środkiem lokomocji jest taksówka. W całym miasteczku nie ma jednak postoju taksówek, ani tele-taxi, także nie każdy kierowca będzie się orientował, w jaki sposób dojechać na Monte Corona. Jedyne możliwe rozwiązanie, to poprosić w kasie lub punkcie informacji na dworcu kolejowym o zamówienie taksówki z podaniem miejsca przeznaczenia. Kolejarze są w kontakcie z kierowcą, który zawiezie nas pod samą bramę klasztoru - około 20 km w górę. Koszt taksówki - 50 Euro. Na życzenie taksówkarz albo może poczekać na miejscu, albo, przy dłuższym pobycie, przyjechać ponownie na wyznaczoną godzinę. Możliwe jest też zejście piechotą do Umbertide - będzie to wspaniały marsz leśną, krętą drogą ze wspaniałymi widokami, ale trwający 3-4 godziny.
Historia eremu Monte Corona
Klasztor na Bielanach krakowskich należy do Kongregacji Kamedułów Pustelników Góry Koronnej (Monte Corona), najliczniejszej spośród zgromadzeń kamedulskich biorących początek od świętego Romualda z Rawenny, a powołanej przez Pawła Justinianiego. Reformator ten urodził się 16 czerwca 1467 roku w Wenecji, odbył wszechstronne studia humanistyczne w Padwie i Wenecji, w 1507 roku udał się na pielgrzymkę do Jerozolimy, a trzy lata później wstąpił do eremu w Camaldoli. Przebywał w nim przez dziesięć lat pełniąc m.in. funkcje przełożonego. Napisał wiele dzieł, a zajęcie to traktował jako ważny element życia ascetycznego i rozwoju życia duchowego: miało ono służyć skupieniu uwagi, lepszemu zapamiętaniu rozważanych treści, pouczaniu innych. Z lektury jego pism wynika, że był świetnym znawcą tradycji pustelniczej, chętnie też korzystał z tekstów starożytnych i średniowiecznych.
Jako przełożony, główny nacisk kładł na ścisłe przestrzeganie reguły pustelniczej i wskazówek dotyczących życia ascetycznego. Zauważył bowiem, że coraz częściej i łatwiej współbracia odchodzili od pierwotnej surowości życia zaproponowanej przez św. Romualda. Problem ten starał się poruszyć m.in. podczas kapituły generalnej zakonu obradującej w klasztorze Santa Maria degli Angeli we Florencji w kwietniu 1513 roku. Niestety, pomimo poparcia papieża Juliusza II, próby reformy pozostawały bezowocne, zatem 15 września 1520 roku Paweł Justiniani z kilkoma towarzyszami opuścił dotychczasową wspólnotę i za zgodą papieża Leona X zamieszkał w eremie Grotta del Massaccio, a później Grotta di Pascelupo. Do dziś zachowała się mała kaplica - grota, w której podczas celebracji Mszy świętej 7 sierpnia 1524 roku Paweł Justiniani doznał najwyższego dla siebie doświadczenia mistycznego. W klasztorze tym spisał również "Regułę życia pustelniczego" - jedno z najważniejszych swoich pism. W jego notatkach czytamy m.in. takie słowa:
"O samotności święta, szczęśliwa ponad miarę, któż wypowie twoją pochwałę! O życie, słodkości, spoczynku, schronienie, ścieżko zacisza".
"Błogosławiona ta dusza, która osiąga pokój, który nie przychodzi jak tylko przez umiłowanie Boga ze względu na Niego samego".
"Jakże niemądrzy i ślepi jesteście, upojeni ziemską przyjemnością i sławą. Zapominacie o radościach nieba i chwale niebieskiego królestwa".
"Ludzie zatopieni w sprawach ziemskich nie powinni twierdzić, że pustelnicy są bezczynni lub nierobami. Jeśli przez nieróbstwo rozumieją to, że pustelnicy nie nabywają, nie sprzedają, nie budują, nie żeglują, nie prowadzą rozpraw sądowych, nie wychowują dzieci - wówczas takie potępienie [ich nieróbstwa] równie dobrze dotyczy świętych aniołów Bożych".
Paweł Justiniani zmarł 28 czerwca 1528 roku w klasztorze św. Sylwestra na górze Soratte. Jego następca, Justynian z Bergano, założył dla nowej kongregacji główny erem Badia di Monte Corona w Umbrii koło Perugii. Na miejsce fundacji wybrał górę otoczoną wokół niższymi górkami niczym koroną, stąd nazwano ją Górą Koronną, a nową kongregację Zgromadzeniem Pustelników Kamedułów Góry Koronnej - Congregatio Eremitarum Camaldulensium Montis Coronae. |
Do tego też miejsca nawiązywało godło kongregacji przedstawiające trzy szczyty górskie z utkwionym na najwyższym z nich, środkowym, promienistym krzyżem.Klasztor założony był w sposób nieregularny. Na dole zbudowano kościół, a kilkanaście domków pustelniczych usytuowanych było wzdłuż ścieżek, na otaczających wzniesieniach.
Mikołaj Wolski, inicjator sprowadzenia kamedułów do Polski, do tego właśnie eremu udawał się do władz zakonu z prośbą o zgodę na zrealizowanie swego pragnienia. Kameduli początkowo nie byli zachwyceni tym pomysłem, a to głównie z trzech powodów: ostrego klimatu w Polsce, dużej odległości nowego eremu od domu macierzystego i braku jakichkolwiek pustelni po drodze, w których zakonnicy jadący do Polski mogliby odpocząć. Wolskiemu udało się jednak skłonić władze zakonu do wizyty w Krakowie i do rozważenia na miejscu możliwości fundacji.
W 1605 roku podczas kapituły generalnej zakonu obradującej właśnie w eremie Monte Corona wybrany został pierwszy przełożony fundacji polskiej - ojciec Hieronim z Perugii.
O szczególnym umiłowaniu Wolskiego dla kamedułów niech świadczy fakt, że własnym kosztem wybrukował on półmilową drogę prowadzącą do eremu Monte Corona, był również obecny przy położeniu kamienia węgielnego eremu w Rytwianach i wygłosił znakomitą mowę na chwałę fundatora i zakonu kamedulskiego. Przyczynił się także do budowy eremu tuskulańskiego we Frascati koło Rzymu - obecnej głównej siedziby władz zakonu, on wreszcie był jednym z inicjatorów założenia klasztoru na Kahlenbergu pod Wiedniem.
|